środa, 14 października 2015

kwietnik w roli nocnego stolika

Dzisiaj Moi Drodzy, uchylam drzwi alkowy, zapraszam Was bowiem do tej części mieszkania, którą nazywamy szumnie sypialnią. A w niej mój nowy nabytek, upatrzony na znanym Wam na pewno lokalnym portalu sprzedażowym, kwietnik, który od wczoraj pełni funkcję nocnego stolika :)


Gdy pokazałam swoje odkrycie mężowi, opatrując je zachwyconymi ochami! i achami!, ten jak zwykle nie mógł wyjść z szoku, co też ja znowu wymyśliłam ;) no i gdzie ja do licha mam zamiar to powiesić? Ale co tam, jak zwykle się uparłam, więc się o zgodę wcale nie pytałam, tylko się umówiłam z Panią sprzedającą i poleciałam dokonać transakcji (nawiasem mówiąc: łódzka komunikacjo miejska, popraw się proszę, niechże te autobusy nie jeżdżą tak bardzo poza rozkładem. Na tramwaje nie narzekam, natomiast na autobusy brak mi czasem słów). 


Po obejrzeniu przytachanej do domu półeczki, mąż stwierdził, że musi się z nią oswoić i może za kilka dni wyrazi swoje zdanie na jej temat ;) ale dziurę we wskazanym miejscu bez gadania wywiercił, cześć i chwała mu za to ;* ;) 


No dobrze. Koniec gadania, zapraszam do oglądania!



czwartek, 1 października 2015

recyklingowe pudełka diy


Tak mnie natchnęło dzisiaj, może po niedawnej akcji sprzątania świata, a może dlatego, że o raz za dużo musiałam zrobić sobie ostatnio spacerek do śmietnika :). A może dlatego, że wielomiesięczne drążenie mężowi dziury w brzuchu zaczęło dawać rezultaty i nawet rozrysowaliśmy wczoraj wstępny projekt mojej wymarzonej szafy (a co za tym idzie, muszę ograniczyć wydatki na pierdoły)? Grunt, że wykorzystując drzemkę dziecięcia, przysiadłam sobie wygodnie i zrobiłam szybciutkie diy - recyklingowe pojemniki na drobiazgi.  

środa, 30 września 2015

w czym przechowywać zabawki, jaki kosz na zabawki wybrać?


Wszyscy rodzice dobrze wiedzą, że dziecko w domu, to zabawki w domu. Zabawki znajduję wszędzie. Nie tylko w oczywistych miejscach zabaw, ale również w łazience, w koszu na pranie, w lodówce... u rodziców na legowisku psów, na wycieraczce samochodu. Mogłabym tak wymieniać jeszcze i jeszcze, ale zostawmy już to. Wiecie zresztą dobrze o co chodzi. 

W pewnym momencie zaczęłam niemalże chodzić po zabawkach, tyle ich plątało się pod nogami. Dlatego powiedziałam kategorycznie dosyć! I rozpoczęłam poszukiwania idealnego pojemnika do przechowywania całego zabawkowego inwentarza.

wtorek, 22 września 2015

drewniane zwierzaczki-piramidki z biedronki i inne zabawki z drewna

Jakie zabawki kupujecie swoim dzieciom? 

Ja, mimo zalewającego nas z każdej strony morza plastiku, staram się zapoznawać Nelę z naturalnymi materiałami i skłaniać ją do zabawy przedmiotami z materiału i drewna. Oczywiście, kupując zabawkę, czytam uważnie opis i sprawdzam, czy będzie ona bezpieczna dla mojego dziecka. 

Przy okazji wizyty w biedronce (wstąpiliśmy po pieluchy), wpadły mi w oko takie oto cudaki: 

wtorek, 15 września 2015

planner - organizer - kalendarz nauczyciela


Praca, dom, dziecko, ciągłe wyjazdy, szczepienia, rachunki... Różne sprawy do załatwienia, nie zawsze mieszczą nam się w głowie. Trzeba je więc gdzieś zapisać, żeby mieć wszystkie ważne informacje pod ręką. W domu świetnie sprawdza się tablica korkowa, do której można przypiąć multum karteczek z notatkami, ale co zrobić, gdy konkretna karteczka jest nam potrzebna poza domem? Wielu ludzi nie lubi kalendarzy elektronicznych. Dla takich osób przyda się notatnik/ organizer/ planner. Co wybrać? Ja chyba właśnie znalazłam idealne dla siebie rozwiązanie :) 

środa, 9 września 2015

witaj praco - witaj szkoło!

U nas, Moi Drodzy kolejne zmiany, tym razem dość znaczne. 

Co się stało? Już mówię. Choć wcześniej tego nie planowałam, trafiła mi się oferta nie do odrzucenia.  Długo się więc nie namyślałam. Rozważyłam wszystkie za i przeciw, podjęłam decyzję, załatwiłam odpowiednie formalności i podpisałam umowę. 

I tak pierwszego września, po dwóch latach przerwy, dane mi było zakrzyknąć znów dziarsko:                WITAJ SZKOŁO! PRACO WITAJ! 

 !!!!! !!!!!

wtorek, 25 sierpnia 2015

wracam do gry! - migawki part 4

Halo... Zagląda tu jeszcze ktoś? 

WRÓCIŁAM!
Dajcie znać w komentarzach, czy mam jeszcze dla kogo pisać. 

Poprzedni laptop ostatecznie wyzionął ducha i musiałam rozejrzeć się za nowym narzędziem do pracy, bo stety - niestety żyjemy w takim świecie, że bez komputera jak bez ręki. No ale teraz już jest i mam nadzieję zostanie ze mną, piękny i sprawny, co najmniej kolejne 10 lat ;). 

W ramach nadrabiania zaległości, poniżej wrzucam krótki zdjęciowy przegląd tego, co się u mnie działo, kiedy mnie tu nie było.


piątek, 24 lipca 2015

Cisza w eterze - żegnaj laptopie

Może ja taka próżna jestem, może naiwna, ale tak sobie myślę, zaglądacie na bloga a tu nic i nic, i martwicie się o mnie trochę, zastanawiacie się, co ze mną: obiecała pisać, po czym zwinęła manatki i sruu... na jakieś wywczasy pewnie poleciała? A może chora, problemy w rodzinie? Czasu może nie ma albo wypaliła się twórczo i już tu nic nie ma do pokazania?

Otóż Moi Drodzy, nic z tych rzeczy! Prawda jest inna, w pewnym sensie tragiczna, niemniej jednak spodziewałam się takiego biegu wypadków i byłam przygotowana na to zakończenie: padł mi laptop! Tak zwyczajnie, banalnie i po prostu, przerwę w blogowaniu spowodował brak komputera. Mąż mój najlepszy i niezastąpiony dwoił się i troił, aby nie dopuścić do tragedii, reanimował staruszka wielokrotnie, ale niestety jak wiadomo, wszystko na tym świecie zginąć prędzej czy później musi, tak i dla laptopa przyszedł moment agonii i nastąpił smutny finał.

Cisza w eterze potrwa do czasu zakupu nowego komputera. Ten post informacyjny piszę wprawdzie na tabecie, ale bogger w aplikacji działa tak opornie, że na kolejny post raczej się długo nie pokuszę.

czwartek, 9 lipca 2015

Stara tarka do prania w nowej odsłonie

Słowem wstępu: 

Zawsze, kiedy obiecuję sobie, że będę pisać więcej, piszę mniej. I to wcale nie dlatego, że mi się nie chce, czy też, że nie mam pomysłów, ale dlatego, że właśnie tyle rzeczy naraz zaczyna się dziać, iż nie wiem już momentami, w co najpierw ręce włożyć. Tak też jest teraz, stąd moja nieobecność w tym miejscu. Ale spokojnie, żyję, mam się dobrze, realizuję "tysiącpięćset" zadań na raz, a na horyzoncie rysują się powoli szczyty nowych wyzwań (o czym na razie ciiii...). 

Tyle wyjaśnienia, a teraz do sedna. 

Otóż, postanowiłam wyjść na chwilę z ukrycia i wziąć udział w konkursie! I to konkursie nie byle jakim, bo refreszingowym :) Klikajcie na plakat, a przeniesie Was do bloga Pauli - organizatorki konkursu. 


Zgłoszenia konkursowe można dodawać tylko do jutra, tak więc rzutem na taśmę, prezentuję mój refreszing starej tary do prania, znalezionej podczas jednego z wyjazdów na wieś:

wtorek, 2 czerwca 2015

szybkie diy - osłonka na doniczkę z patyczków po lodach



W ostatnim poście obiecałam małe diy. I to naprawdę takie jest. 

Osłonka na doniczkę z patyczków po lodach.
 Zrobienie takiej osłonki zajmie Wam mniej niż 5 minut.

Do jej wykonania potrzeba:

doniczki z kwiatkiem - roślinką
patyczków po lodach
gumki recepturki
sznurka
nożyczek

wtorek, 26 maja 2015

urlop i po urlopie


Jak to mówią, szybko przyszło, szybko poszło. 
(A może łatwo przyszło? Nieważne. Dla mnie w każdym bądź razie zbyt szybko.)

W tym roku urlop zaplanowaliśmy w maju. Na Pierwszą Komunię mojego chrześniaka, żeby jechać na spokojnie, nie przejmując się pracą. Przy okazji trafiło też na moje urodziny. Dwa tygodnie wspólnych z mężem śniadań. Mała rzecz, a cieszy. I tak, najpierw był wyjazd do Rabki, a później do Torunia. Krótkie to były wizyty, ale jak miło było wszystkich znowu zobaczyć. W międzyczasie byliśmy jeszcze na wsi, u teściów, w międzyczasie była walka z wirusem u Neli i naprawianie samochodu. A jeszcze wpadłam na genialny pomysł, czyszczenia i malowania barierki na balkonie. Urlop, przyznam, bardzo pracowity ;) Mąż skarży się, że nie miał czasu usiąść i odpocząć. Ja za to wykorzystałam jego obecność w domu i znalazłam nawet czas na czytanie, więc jak dla mnie super. A że pewnych rzeczy nie da się przewidzieć i zaplanować na 100%, zwłaszcza z rocznym dzieckiem, no cóż, takie życie. Grunt, że wyjazdy się udały. Wypoczęliśmy, na ile się dało ;) 

środa, 29 kwietnia 2015

jak przygotować roczek - przyjęcie urodzinowe w domu

 Nasza Nela skończyła roczek - o czym już wcześniej pisałam - a skoro są urodziny, to oczywiście i przyjęcie być musi! 

różowy kubek, różowe flamingi, cukiernica, taca, lampa kvart, zdjęcia

Nad tym, jak wszystko przygotować, rozmyślałam już dawno. Jak wygodnie pomieścić przy jednym stole osiem dorosłych osób i dziecko? Jak udekorować mieszkanie, aby było świątecznie, a jednocześnie aby dekoracje nie zdominowały wnętrza? Co podać na obiad? Jaki wybrać tort? Po fakcie, wydaje mi się, że przyjęcie się udało, a solenizantka i goście byli zadowoleni. Zobaczcie zresztą tych kilka zdjęć, na których widać przygotowania.

niedziela, 26 kwietnia 2015

kwietniowy swap w muzeum fabryki


Dziś wrzucam "zaległy" post, kilka zdjęć zrobionych podczas SWAP, który odbył się w Muzeum Fabryki, mieszczącym się na terenie łódzkiej Manufaktury, 11 kwietnia 2015. 

czwartek, 23 kwietnia 2015

pierwsze urodziny, sukienka i girlanda do pokoju dziecięcego DIY


To już rok? Rok i jeden dzień, od kiedy ten mały człowieczek jest z nami. Ona. Aniela. Nela.

Wcześniak. 32 tc. Uparcie się pchała na świat. Urodzona przez cc, dwa dni po Wielkanocy, 22 kwietnia 2014. Matka z zatruciem ciążowym. No tak. Tak też się zdarza. Było przez chwilę groźnie, ale przetrwałyśmy. Nie damy się! Przez miesiąc leżała w szpitalu, część czasu w inkubatorze, karmiona sondą, z braku odruchu ssania. Nauczyła się szybko, w ogóle wszystko szybko nadrabia, nie wygląda na wcześniaka, poza tym, że drobna. Przynajmniej ja nie widzę różnicy, pomiędzy nią a dziećmi urodzonymi w terminie. Podobno matki są ślepe. Pewnie też ślepa jestem. Mały dzikus z niej, narwaniec, sto pomysłów na raz, zasuwa jakby w d..ce miała motorek, ledwo nadążam czasami. Roześmiana, rozgadana, ale i ryk ma donośny, umie dać popalić. Uparciuch straszny, wie czego chce i tak ma być. Czasami jest wielka miłość, czasami idziemy na noże. Kto, kogo. Wiadomo. Jak to w życiu bywa. 

czwartek, 16 kwietnia 2015

środa, 15 kwietnia 2015

wyprzedajemy się

Moi drodzy! 

W związku z tym, że wiosna już pełną parą, a my ciągle coś jeszcze urządzamy w mieszkaniu i miejsca powoli się zapełniają wszędzie, postanowiłam stworzyć sobie (i mam nadzieję Wam również) dodatkowe miejsce w sieci - ot, taki schowek/przechowalnię, second hand taki powiedzieć można, dla przedmiotów, które u mnie zbyt długo już grzały miejsce, i które chętnie oddam za symboliczną złotówkę w dobre ręce. Jeśli więc macie ochotę, zapraszam Was do mojego wyprzedażowego sklepiku

Jako, że ze mnie jest przysłowiowy "chomik", spodziewać się możecie praktycznie wszystkiego. Pojawiać się tam będą znaleziska różnej maści. Zaglądajcie zatem, bo jeśli nie teraz, to może za czas jakiś, pojawi się tam przedmiot, który skradnie Wasze serce. Biorąc pod uwagę, że większość dnia spędzam na bieganiu za rocznym dzikusem, a w nocy padam na twarz, nie jestem w stanie zrobić wielu zdjęć na raz, dlatego nowe przedmioty pojawiać się będą niesystematycznie, co jakiś czas. 

Żebyście nie zapomnieli, że sklepik istnieje w sieci, zamieszczam powyższy banerek również na pasku bocznym, po prawej stronie, pod odnośnikiem do strony "o mnie". 


SERDECZNIE ZAPRASZAM!

środa, 8 kwietnia 2015

czym karmić roczne dziecko, które nie chce jeść kaszki?


Post ten kieruję głównie do rodziców, posiadających małe dzieci, gdyż potrzebuję porady. 

Otóż sprawa wygląda następująco: Nela za dwa tygodnie kończy rok. I kompletnie odmówiła jedzenia kaszki (wcześniej jadła, teraz nie chce). Zresztą w ogóle mało co zjada z tego, co podane łyżką. Sama brać łyżkę do ręki chce, bawi się nią i gryzie ale jeść jeszcze nią nie potrafi. Ani słoiczka, ani kaszki, ani tego, co w domu ugotowane. Zamyka buzię i odwraca głowę. Jeść chce tylko mleko butlą i to, co podane do ręki, ale no nie wiem, czy się tak najada. Jakoś nie mam 100% przekonania do BLW. To czasowe myślicie? (Czytałam gdzieś, że dzieci ok roku tracą apetyt?) Albo przez zęby może? No ale 5 zębów już ma i wcześniej z łyżki jadła.  Kubkiem wodę pije, trochę. Ale chce. Z miseczki do ręki kawałki jedzenia też bierze i zje. Podpowiedzcie, co jej dawać na śniadanie i obiad w takiej postaci, żeby zjadła sama? Żeby większość jedzenia była w jej brzuchu a nie na ubraniu i podłodze? Jeszcze taki głupi okres teraz wczesnowiosenny, że domowe zapasy warzyw z działki się prawie pokończyły, a sklepu ze zdrową żywnością jakoś niedaleko nie ma :( A! No i ostatnio zaczęła się znów w nocy koło 3-4 dopominać mleka, a przecież już dość długo całe noce przesypiała :( 

Z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze.

P.S. energii to ona ma czasem za dwoje, na głodną też nie wygląda ;) więc może ja po prostu panikara jestem? 



poniedziałek, 23 marca 2015

jedenaście


Wczoraj świętowaliśmy ostatnią miesięcznicę przed pierwszą rocznicą. Nelowych urodzin oczywiście.  Tak się mówi, ale czas przy niemowlaku biegnie sto razy szybciej niż normalnie. I ile w ciągu tego roku zmian, z dnia na dzień praktycznie, to szok. Niesamowita sprawa. 

Nasza mała urodziła się jako wcześniak, prawie dwa miesiące przed terminem, ale na szczęście nie widać tego po niej zupełnie. Rozwija się prawidłowo, je ile wlezie i ruchliwa jest za troje czasami ;)

poniedziałek, 16 marca 2015

#migawki part 3


Po raz kolejny zapraszam na zdjęciowy mix.
Tym razem jednak nie będzie przeglądu insta-fotek,
 które (jeśli tylko macie ochotę) możecie oglądać na bieżąco na moim instagramowym profilu.
 Zatem co będzie dzisiaj? Dzisiaj pokażę kilka kadrów z naszego mieszkania :) 
Trochę zieleni. Trochę "skorup". Autografy na kuchennej ścianie.
 I śpiącą gdzieś między tym wszystkim Gwiazdę ;)

sobota, 7 marca 2015

(nie)zimowy las - part 2



Obiecałam drugą część zdjęć. I słowa dotrzymuję. Tym razem jednak ujęcia są trochę inne. Obejrzyjcie proszę i powiedzcie, która odsłona lasu podoba Wam się bardziej. Ta czy poprzednia? 

Jeśli jesteście gotowi, zapraszam na kolejny leśny spacer :)

czwartek, 5 marca 2015

(nie)zimowy las - part 1


W powietrzu pachnie już wiosną, a ja do tej pory nie znalazłam czasu na publikację zdjęć z naszych zimowych, leśnych spacerów. Na szczęście, jak to mówią, co się odwlecze, to nie uciecze. Dlatego dzisiaj przysiadłam i nadrabiam zaległości. No przecież nie po to robimy zdjęcia, żeby zalegały nam potem na dysku, prawda? A ponieważ zdjęć jest sporo i bardzo ciężko było mi wybrać, co pokazać, a czego nie, postanowiłam opublikować dwa leśne posty. K mi w tygodniu "zarzuciła", że blog leży odłogiem ostatnio, a przecież nie może tak być! Mam nadzieję, że nowe posty Jej się  spodobają :) No i Wam również!

Moi Drodzy! Zapraszam Was dzisiaj na spacer do lasu. To jak? Idziemy? Idziemy!  :) 

piątek, 20 lutego 2015

D jak dratwa, D jak diy...


D jak design.
D jak dom.
D jak dekoracja.
D jak d...

Dobra, znamy również wiele innych słów na d ;)

Ale ja dziś nie o tym.
O! Właśnie! Jeszcze potrzebne mi dziś D jak detal ;)

środa, 11 lutego 2015

#odkrycie roku - styczeń/luty


Ok. Jest bardzo możliwe, że to żadne odkrycia, ale dla mnie jednak coś nowego, coś co mnie zaskoczyło i/lub rozbawiło. Na tyle ciekawego, by to zapamiętać. A publikacja na blogu mi w tym pomoże. Dziś pierwszy post w ramach cyklu ODKRYCIA ROKU.

W zestawieniu znalazły się rzeczy różnorodne - jest bajka dla dzieci, są linki do przepisów kulinarnych, coś z serii gadżetów kuchennych, coś dla samodzielnie odnawiających mieszkanie, coś o włosach, ...

Jesteście ciekawi moich znalezisk? Jeśli tak, zapraszam :)

poniedziałek, 2 lutego 2015

ściana tablicowa w kuchni


O takim rozwiązaniu pomyślałam w sumie od razu po zakupie mieszkania. Jednak kiedy wspomniałam o tym pomyśle mężowi, usłyszałam: łeee... No i tak jakoś pomysł odszedł w zapomnienie. Na szczęście tylko na pewien czas. Potem wrócił, tłukł mi się po głowie i nie dawał spokoju. No i tak doczekał do dnia, w którym postanowiłam coś w końcu z tą ścianą zrobić. 

Niektóre wnętrza, w których zastosowano farbę tablicową, naprawdę fantastycznie się prezentują. 
Zobaczcie chociażby te:

piątek, 30 stycznia 2015

wymieniamy książki - akcja Kameralnej

O co chodzi? Już mówię. Chodzi o akcję wymiany książek. 

Macie zbyt dużo książek w domu? chcecie coś sprzedać? A może kilka pozycji już Wam się znudziło i chętnie wymienicie je na coś innego? A może jeszcze inaczej - może macie ochotę kupić jakąś ciekawą książkę? Jeśli pasuje cokolwiek z powyższych, ta akcja jest dla Was :)

Żeby się nie powtarzać, odsyłam do źródła. Tam zapoznacie się z zasadami akcji:

#WymianaKsiazkowa ,  @KameralnaBlog

Akcja jest ciekawa, więc i ja dołączam. Nie lubię wprawdzie rozstawać się z książkami, ale mam na swoim regale kilka pozycji, które jakoś nie przypadły mi do gustu. Może kogoś skuszą. U mnie się tylko kurzą, więc chętnie puszczę je w świat. A na półce tymczasem zrobi się miejsce na coś nowego :)

środa, 28 stycznia 2015

czy zima jak co roku zaskoczy drogowców?


*****************

Śnieży. Panie. Sypie. Wieje panie, mało co głowy nie urwie. I z tym śniegiem, panie, powiadam, jeszcze kłopot będzie. Jeszcze, panie, zasypie. Jeszcze gołoledź dojdzie. Bo to rozmięka tera od razu, panie, ze dwa stopnie na plusie, ale z rana powiadam, przymrozi z lekka, to i kłopot będzie. Tak, panie. Powiadam. Wspomnisz pan moje słowa. Powiadam....

wtorek, 27 stycznia 2015

pierwsze wygrane candy :)

Dzisiaj się będę chwalić :)
 W sumie już trochę po fakcie, ale u mnie ostatnio wolnych chwil jak na lekarstwo.

Od jakiegoś czasu mam na blogu zakładkę z blogowymi zabawami. Kiedy tylko mogę odwiedzam i czytam sporo blogów. Takie oderwanie od codziennych spraw domowych. I tak sobie klikam, jak widzę u kogoś ciekawą rozdawajkę, no bo czemu nie? Jak nie grasz, to nic nie wygrasz. 
(Zaglądajcie - banery i linki wrzucam TUTAJ - może i Wam się jakiś przedmiocik spodoba na tyle, że zechcecie o niego zawalczyć?). 

No i teraz gwóźdź programu - KOLCZYKI OD AGNIESZKI :) 
Takie 'wisienki' mi się udało zdobyć w Bożonarodzeniowo-noworocznym candy na blogu bauagany:


czwartek, 22 stycznia 2015

Niciak

Matka wariatka ożyła trochę w tym tygodniu, w walce z katarem zwyciężyła 2:0, złapała wiatr w żagle i z nową energią zabrała się za realizowanie swoich licznych pasji. (Przy okazji osuszając z lekka mężowski portfel, ale cóż, cel uświęca środki podobno).

Jedną z pasji stało się urządzanie wnętrz. A jest się na czym wyżyć w nowym mieszkaniu. Mąż się pod nosem uśmiecha, ale na razie nie protestuje, z czego wniosek, że pomysły żony trafiają również w jego gust (a przynajmniej nie rażą go zbytnio ;D ). Zresztą sam zmienia się w pana złotą rączkę i dzielnie realizuje żonine projekty. Cudo nie mąż :*

Na inną pasję poświęciła wariatka dzisiejsze popołudnie. (Chociaż nie wiem, czy można nazwać pasją zbieranie staroci? Wolę zresztą nadać temu zajęciu miano kolekcjonowania przedmiotów z duszą. To samo znaczy, a dużo lepiej brzmi, prawda?).

 Dziś wspomniana wyżej pani zdobyła kolejną perełkę. Chodziła koło tego ogłoszenia kilka dni, nie mogło jej wyjść z głowy. W dodatku to w jej mieście i nawet dzielnicy więc cóż. Prędzej czy później musiał być jej. Wyszła zatem w noc i deszcz ze śniegiem, i zdobyła! No i jest. Prawda, że piękny?


poniedziałek, 19 stycznia 2015

z motyką na słońce, z wałkiem na ścianę - jak malować tapetę?

Czasami zastanawiam się, czy aby nie zwariowałam? 

Jesteśmy obie znowu przeziębione, ja kaszlę, moje dziecię zasmarkane i zaplute. 
Ząbkujące. W dodatku uparcie stające na nogi. 

Położona na plecy, w celu chociażby przewinięcia, drze się jak opętana, kopie i wierzga na wszystkie strony. Raban czyni niemiłosierny. Wszystko aby tylko choć na sekundę stanąć. Poczuć grunt pod stopami. No musi i koniec. Taka sytuacja. 

Wydawać by się mogło, że mam wystarczająco dużo zajęcia. Prawda? 
A otóż właśnie nie. 

Pani mądra i nieustraszona (czyt. ja), postanowiła bowiem zabrać się za malowanie. Już, zaraz, natychmiast. 
No i masz babo placek.
 Dziecię śpi umęczone żmudnymi próbami pionizacji (wstało przed 7 rano i szalało jak dzikie, dobrze, że raczyło paść), a matka wariatka skacze po mieszkaniu z wałkiem w dłoni. A w międzyczasie jeszcze oczywiście kawa, blog, pranie i gotowanie obiadu czeka.
Mam nadzieję, że w tym pędzie, nie nachlapię do zupy ;) 




Chce ktoś zobaczyć efekty, jak już skończę? 
Zresztą o co pytam ;) i tak na pewno pokażę ;) 

Dobra, koniec przerwy, czapeczka z gazety na głowę, wałek w dłoń i do roboty!
Póki moje narwane dziecię śpi ;) 
Miłego dnia!

poniedziałek, 12 stycznia 2015

ogłoszenie duszpasterskie

Drodzy parafianie!

Jako, że moje dziecię pierworodne i jedyne postanowiło pełzać, i raczkować wszędzie gdzie popadnie, jak również symulować stawanie na odnóżach dolnych i pozostałych kończynach wszelakich, a nie pilnowane przez jedną sekundę zdolne upaść na głowę i/lub kark sobie skręcić, niniejszym oświadczam, że zostałam czasowo ubezwłasnowolniona. Spieszę zatem donieść, iż z wielką przykrością, porzuciłam chwilowo wszelkie twórcze i jakiekolwiek inne działania, nie związane ze wzmożonym nadzorem nad bezpieczeństwem wyżej wymienionego dziecięcia. Co za tym idzie, częstotliwość pojawiania się postów na blogu znacząco spadła i obawiam się, że stan ten potrwa jeszcze czas jakiś. Nie ma jednak obawy, abym opuściła internety na stałe. Odwiedzajcie zatem mój instagram i czekajcie cierpliwie na nowe posty, które mam nadzieję, niebawem znów zaczną się pojawiać. Odezwę się z pewnością, jak tylko uda mi się kupić trochę czasu sam na sam z komputerem. Serdecznie pozdrawiam!! Nie zapominajcie o mnie!






wtorek, 6 stycznia 2015

Wyzwanie książkowe - przeczytam 52 książki w 2015 roku

Czytać lubiłam chyba od zawsze. Zdarzały się momenty, że czytałam po kilka książek na raz. Najchętniej spędzałam czas w bibliotece. Nie raz i nie dwa zarywałam noc przez książkę, a rodzice straszyli wykręceniem korków, żebym w końcu poszła spać. Niezapomniane czasy :)

Niestety ostatnio tę moją pasję odrobinę zaniedbałam.
 Pochłonęło mnie codzienne życie, obfitujące w masę ważnych spraw do załatwienia.
I jakoś tak wieczory z miłą lekturą odeszły trochę w kąt.

 A przecież książki są tak fascynujące.
 Szkoda je porzucać.
 Dlatego w tym roku, dołączyłam do wydarzenia:



Mam nadzieję, że czytanie znów wejdzie mi w nawyk i stanie się jak dawniej codzienną przyjemnością.
 Książki przeczytane w wersji elektronicznej też się liczą, prawda?
No i (chociaż to żaden wyścig) skrycie liczę na to, że w podsumowaniu 2015 roku znajdzie się więcej, niż 52 tytuły :)

(Co do zarzutów na temat wyzwania - a wiem, że takie istnieją w sieci - nie chodzi tu wcale o pójście w ilość kosztem jakości. Chodzi o to, aby - czy to po raz pierwszy, czy na powrót - wyrobić w sobie nawyk regularnego sięgania po książkę. Żeby po prostu czytać. To co się lubi i jak się lubi. Żeby czytanie weszło ludziom w krew. Bo czytanie rozwija. Nie ważne, czy to będą książki naukowe, poradniki, klasyczna literatura, czy kieszonkowe wydania kryminału bądź romansu. Ważne, że będziemy je czytać z przyjemnością. )

Zapraszam na stronę, gdzie będę wrzucała kolejne tytuły przeczytanych książek ---> klik klik

sobota, 3 stycznia 2015

"Nowy Rok bieży..."

No to jak zwykle. Jak to w życiu bywa. Coś się skończyło. Coś się zaczęło. Happy New Year! 
Nie będę z tego powodu pisała wielkich podsumowań ani przedstawiała kilometrowej listy postanowień noworocznych. Będzie co ma być. Tego się trzymam i działam jak zwykle. 

Styczeń przyszedł do nas pod znakiem ząbkowania. Na szczęście mąż jest w domu przez te kilka dni. Znowu śnieg dziś sypie a my sobie w ciepłym domu siedzimy spokojnie i wypoczywamy.

Tak dla porządku jeszcze ostatnie zdjęcia z grudnia i krótka prezentacja w formie filmu jeśli można tak powiedzieć :)