Post ten kieruję głównie do rodziców, posiadających małe dzieci, gdyż potrzebuję porady.
Otóż sprawa wygląda następująco: Nela za dwa tygodnie kończy rok. I kompletnie odmówiła jedzenia kaszki (wcześniej jadła, teraz nie chce). Zresztą w ogóle mało co zjada z tego, co podane łyżką. Sama brać łyżkę do ręki chce, bawi się nią i gryzie ale jeść jeszcze nią nie potrafi. Ani słoiczka, ani kaszki, ani tego, co w domu ugotowane. Zamyka buzię i odwraca głowę. Jeść chce tylko mleko butlą i to, co podane do ręki, ale no nie wiem, czy się tak najada. Jakoś nie mam 100% przekonania do BLW. To czasowe myślicie? (Czytałam gdzieś, że dzieci ok roku tracą apetyt?) Albo przez zęby może? No ale 5 zębów już ma i wcześniej z łyżki jadła. Kubkiem wodę pije, trochę. Ale chce. Z miseczki do ręki kawałki jedzenia też bierze i zje. Podpowiedzcie, co jej dawać na śniadanie i obiad w takiej postaci, żeby zjadła sama? Żeby większość jedzenia była w jej brzuchu a nie na ubraniu i podłodze? Jeszcze taki głupi okres teraz wczesnowiosenny, że domowe zapasy warzyw z działki się prawie pokończyły, a sklepu ze zdrową żywnością jakoś niedaleko nie ma :( A! No i ostatnio zaczęła się znów w nocy koło 3-4 dopominać mleka, a przecież już dość długo całe noce przesypiała :(
Z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze.
P.S. energii to ona ma czasem za dwoje, na głodną też nie wygląda ;) więc może ja po prostu panikara jestem?