piątek, 24 lipca 2015

Cisza w eterze - żegnaj laptopie

Może ja taka próżna jestem, może naiwna, ale tak sobie myślę, zaglądacie na bloga a tu nic i nic, i martwicie się o mnie trochę, zastanawiacie się, co ze mną: obiecała pisać, po czym zwinęła manatki i sruu... na jakieś wywczasy pewnie poleciała? A może chora, problemy w rodzinie? Czasu może nie ma albo wypaliła się twórczo i już tu nic nie ma do pokazania?

Otóż Moi Drodzy, nic z tych rzeczy! Prawda jest inna, w pewnym sensie tragiczna, niemniej jednak spodziewałam się takiego biegu wypadków i byłam przygotowana na to zakończenie: padł mi laptop! Tak zwyczajnie, banalnie i po prostu, przerwę w blogowaniu spowodował brak komputera. Mąż mój najlepszy i niezastąpiony dwoił się i troił, aby nie dopuścić do tragedii, reanimował staruszka wielokrotnie, ale niestety jak wiadomo, wszystko na tym świecie zginąć prędzej czy później musi, tak i dla laptopa przyszedł moment agonii i nastąpił smutny finał.

Cisza w eterze potrwa do czasu zakupu nowego komputera. Ten post informacyjny piszę wprawdzie na tabecie, ale bogger w aplikacji działa tak opornie, że na kolejny post raczej się długo nie pokuszę.

czwartek, 9 lipca 2015

Stara tarka do prania w nowej odsłonie

Słowem wstępu: 

Zawsze, kiedy obiecuję sobie, że będę pisać więcej, piszę mniej. I to wcale nie dlatego, że mi się nie chce, czy też, że nie mam pomysłów, ale dlatego, że właśnie tyle rzeczy naraz zaczyna się dziać, iż nie wiem już momentami, w co najpierw ręce włożyć. Tak też jest teraz, stąd moja nieobecność w tym miejscu. Ale spokojnie, żyję, mam się dobrze, realizuję "tysiącpięćset" zadań na raz, a na horyzoncie rysują się powoli szczyty nowych wyzwań (o czym na razie ciiii...). 

Tyle wyjaśnienia, a teraz do sedna. 

Otóż, postanowiłam wyjść na chwilę z ukrycia i wziąć udział w konkursie! I to konkursie nie byle jakim, bo refreszingowym :) Klikajcie na plakat, a przeniesie Was do bloga Pauli - organizatorki konkursu. 


Zgłoszenia konkursowe można dodawać tylko do jutra, tak więc rzutem na taśmę, prezentuję mój refreszing starej tary do prania, znalezionej podczas jednego z wyjazdów na wieś: