Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemyślenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemyślenia. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 września 2015

w czym przechowywać zabawki, jaki kosz na zabawki wybrać?


Wszyscy rodzice dobrze wiedzą, że dziecko w domu, to zabawki w domu. Zabawki znajduję wszędzie. Nie tylko w oczywistych miejscach zabaw, ale również w łazience, w koszu na pranie, w lodówce... u rodziców na legowisku psów, na wycieraczce samochodu. Mogłabym tak wymieniać jeszcze i jeszcze, ale zostawmy już to. Wiecie zresztą dobrze o co chodzi. 

W pewnym momencie zaczęłam niemalże chodzić po zabawkach, tyle ich plątało się pod nogami. Dlatego powiedziałam kategorycznie dosyć! I rozpoczęłam poszukiwania idealnego pojemnika do przechowywania całego zabawkowego inwentarza.

wtorek, 22 września 2015

drewniane zwierzaczki-piramidki z biedronki i inne zabawki z drewna

Jakie zabawki kupujecie swoim dzieciom? 

Ja, mimo zalewającego nas z każdej strony morza plastiku, staram się zapoznawać Nelę z naturalnymi materiałami i skłaniać ją do zabawy przedmiotami z materiału i drewna. Oczywiście, kupując zabawkę, czytam uważnie opis i sprawdzam, czy będzie ona bezpieczna dla mojego dziecka. 

Przy okazji wizyty w biedronce (wstąpiliśmy po pieluchy), wpadły mi w oko takie oto cudaki: 

wtorek, 15 września 2015

planner - organizer - kalendarz nauczyciela


Praca, dom, dziecko, ciągłe wyjazdy, szczepienia, rachunki... Różne sprawy do załatwienia, nie zawsze mieszczą nam się w głowie. Trzeba je więc gdzieś zapisać, żeby mieć wszystkie ważne informacje pod ręką. W domu świetnie sprawdza się tablica korkowa, do której można przypiąć multum karteczek z notatkami, ale co zrobić, gdy konkretna karteczka jest nam potrzebna poza domem? Wielu ludzi nie lubi kalendarzy elektronicznych. Dla takich osób przyda się notatnik/ organizer/ planner. Co wybrać? Ja chyba właśnie znalazłam idealne dla siebie rozwiązanie :) 

środa, 9 września 2015

witaj praco - witaj szkoło!

U nas, Moi Drodzy kolejne zmiany, tym razem dość znaczne. 

Co się stało? Już mówię. Choć wcześniej tego nie planowałam, trafiła mi się oferta nie do odrzucenia.  Długo się więc nie namyślałam. Rozważyłam wszystkie za i przeciw, podjęłam decyzję, załatwiłam odpowiednie formalności i podpisałam umowę. 

I tak pierwszego września, po dwóch latach przerwy, dane mi było zakrzyknąć znów dziarsko:                WITAJ SZKOŁO! PRACO WITAJ! 

 !!!!! !!!!!

wtorek, 25 sierpnia 2015

wracam do gry! - migawki part 4

Halo... Zagląda tu jeszcze ktoś? 

WRÓCIŁAM!
Dajcie znać w komentarzach, czy mam jeszcze dla kogo pisać. 

Poprzedni laptop ostatecznie wyzionął ducha i musiałam rozejrzeć się za nowym narzędziem do pracy, bo stety - niestety żyjemy w takim świecie, że bez komputera jak bez ręki. No ale teraz już jest i mam nadzieję zostanie ze mną, piękny i sprawny, co najmniej kolejne 10 lat ;). 

W ramach nadrabiania zaległości, poniżej wrzucam krótki zdjęciowy przegląd tego, co się u mnie działo, kiedy mnie tu nie było.


piątek, 24 lipca 2015

Cisza w eterze - żegnaj laptopie

Może ja taka próżna jestem, może naiwna, ale tak sobie myślę, zaglądacie na bloga a tu nic i nic, i martwicie się o mnie trochę, zastanawiacie się, co ze mną: obiecała pisać, po czym zwinęła manatki i sruu... na jakieś wywczasy pewnie poleciała? A może chora, problemy w rodzinie? Czasu może nie ma albo wypaliła się twórczo i już tu nic nie ma do pokazania?

Otóż Moi Drodzy, nic z tych rzeczy! Prawda jest inna, w pewnym sensie tragiczna, niemniej jednak spodziewałam się takiego biegu wypadków i byłam przygotowana na to zakończenie: padł mi laptop! Tak zwyczajnie, banalnie i po prostu, przerwę w blogowaniu spowodował brak komputera. Mąż mój najlepszy i niezastąpiony dwoił się i troił, aby nie dopuścić do tragedii, reanimował staruszka wielokrotnie, ale niestety jak wiadomo, wszystko na tym świecie zginąć prędzej czy później musi, tak i dla laptopa przyszedł moment agonii i nastąpił smutny finał.

Cisza w eterze potrwa do czasu zakupu nowego komputera. Ten post informacyjny piszę wprawdzie na tabecie, ale bogger w aplikacji działa tak opornie, że na kolejny post raczej się długo nie pokuszę.

wtorek, 26 maja 2015

urlop i po urlopie


Jak to mówią, szybko przyszło, szybko poszło. 
(A może łatwo przyszło? Nieważne. Dla mnie w każdym bądź razie zbyt szybko.)

W tym roku urlop zaplanowaliśmy w maju. Na Pierwszą Komunię mojego chrześniaka, żeby jechać na spokojnie, nie przejmując się pracą. Przy okazji trafiło też na moje urodziny. Dwa tygodnie wspólnych z mężem śniadań. Mała rzecz, a cieszy. I tak, najpierw był wyjazd do Rabki, a później do Torunia. Krótkie to były wizyty, ale jak miło było wszystkich znowu zobaczyć. W międzyczasie byliśmy jeszcze na wsi, u teściów, w międzyczasie była walka z wirusem u Neli i naprawianie samochodu. A jeszcze wpadłam na genialny pomysł, czyszczenia i malowania barierki na balkonie. Urlop, przyznam, bardzo pracowity ;) Mąż skarży się, że nie miał czasu usiąść i odpocząć. Ja za to wykorzystałam jego obecność w domu i znalazłam nawet czas na czytanie, więc jak dla mnie super. A że pewnych rzeczy nie da się przewidzieć i zaplanować na 100%, zwłaszcza z rocznym dzieckiem, no cóż, takie życie. Grunt, że wyjazdy się udały. Wypoczęliśmy, na ile się dało ;) 

niedziela, 26 kwietnia 2015

kwietniowy swap w muzeum fabryki


Dziś wrzucam "zaległy" post, kilka zdjęć zrobionych podczas SWAP, który odbył się w Muzeum Fabryki, mieszczącym się na terenie łódzkiej Manufaktury, 11 kwietnia 2015. 

czwartek, 23 kwietnia 2015

pierwsze urodziny, sukienka i girlanda do pokoju dziecięcego DIY


To już rok? Rok i jeden dzień, od kiedy ten mały człowieczek jest z nami. Ona. Aniela. Nela.

Wcześniak. 32 tc. Uparcie się pchała na świat. Urodzona przez cc, dwa dni po Wielkanocy, 22 kwietnia 2014. Matka z zatruciem ciążowym. No tak. Tak też się zdarza. Było przez chwilę groźnie, ale przetrwałyśmy. Nie damy się! Przez miesiąc leżała w szpitalu, część czasu w inkubatorze, karmiona sondą, z braku odruchu ssania. Nauczyła się szybko, w ogóle wszystko szybko nadrabia, nie wygląda na wcześniaka, poza tym, że drobna. Przynajmniej ja nie widzę różnicy, pomiędzy nią a dziećmi urodzonymi w terminie. Podobno matki są ślepe. Pewnie też ślepa jestem. Mały dzikus z niej, narwaniec, sto pomysłów na raz, zasuwa jakby w d..ce miała motorek, ledwo nadążam czasami. Roześmiana, rozgadana, ale i ryk ma donośny, umie dać popalić. Uparciuch straszny, wie czego chce i tak ma być. Czasami jest wielka miłość, czasami idziemy na noże. Kto, kogo. Wiadomo. Jak to w życiu bywa. 

czwartek, 16 kwietnia 2015

środa, 15 kwietnia 2015

wyprzedajemy się

Moi drodzy! 

W związku z tym, że wiosna już pełną parą, a my ciągle coś jeszcze urządzamy w mieszkaniu i miejsca powoli się zapełniają wszędzie, postanowiłam stworzyć sobie (i mam nadzieję Wam również) dodatkowe miejsce w sieci - ot, taki schowek/przechowalnię, second hand taki powiedzieć można, dla przedmiotów, które u mnie zbyt długo już grzały miejsce, i które chętnie oddam za symboliczną złotówkę w dobre ręce. Jeśli więc macie ochotę, zapraszam Was do mojego wyprzedażowego sklepiku

Jako, że ze mnie jest przysłowiowy "chomik", spodziewać się możecie praktycznie wszystkiego. Pojawiać się tam będą znaleziska różnej maści. Zaglądajcie zatem, bo jeśli nie teraz, to może za czas jakiś, pojawi się tam przedmiot, który skradnie Wasze serce. Biorąc pod uwagę, że większość dnia spędzam na bieganiu za rocznym dzikusem, a w nocy padam na twarz, nie jestem w stanie zrobić wielu zdjęć na raz, dlatego nowe przedmioty pojawiać się będą niesystematycznie, co jakiś czas. 

Żebyście nie zapomnieli, że sklepik istnieje w sieci, zamieszczam powyższy banerek również na pasku bocznym, po prawej stronie, pod odnośnikiem do strony "o mnie". 


SERDECZNIE ZAPRASZAM!

środa, 8 kwietnia 2015

czym karmić roczne dziecko, które nie chce jeść kaszki?


Post ten kieruję głównie do rodziców, posiadających małe dzieci, gdyż potrzebuję porady. 

Otóż sprawa wygląda następująco: Nela za dwa tygodnie kończy rok. I kompletnie odmówiła jedzenia kaszki (wcześniej jadła, teraz nie chce). Zresztą w ogóle mało co zjada z tego, co podane łyżką. Sama brać łyżkę do ręki chce, bawi się nią i gryzie ale jeść jeszcze nią nie potrafi. Ani słoiczka, ani kaszki, ani tego, co w domu ugotowane. Zamyka buzię i odwraca głowę. Jeść chce tylko mleko butlą i to, co podane do ręki, ale no nie wiem, czy się tak najada. Jakoś nie mam 100% przekonania do BLW. To czasowe myślicie? (Czytałam gdzieś, że dzieci ok roku tracą apetyt?) Albo przez zęby może? No ale 5 zębów już ma i wcześniej z łyżki jadła.  Kubkiem wodę pije, trochę. Ale chce. Z miseczki do ręki kawałki jedzenia też bierze i zje. Podpowiedzcie, co jej dawać na śniadanie i obiad w takiej postaci, żeby zjadła sama? Żeby większość jedzenia była w jej brzuchu a nie na ubraniu i podłodze? Jeszcze taki głupi okres teraz wczesnowiosenny, że domowe zapasy warzyw z działki się prawie pokończyły, a sklepu ze zdrową żywnością jakoś niedaleko nie ma :( A! No i ostatnio zaczęła się znów w nocy koło 3-4 dopominać mleka, a przecież już dość długo całe noce przesypiała :( 

Z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze.

P.S. energii to ona ma czasem za dwoje, na głodną też nie wygląda ;) więc może ja po prostu panikara jestem? 



poniedziałek, 23 marca 2015

jedenaście


Wczoraj świętowaliśmy ostatnią miesięcznicę przed pierwszą rocznicą. Nelowych urodzin oczywiście.  Tak się mówi, ale czas przy niemowlaku biegnie sto razy szybciej niż normalnie. I ile w ciągu tego roku zmian, z dnia na dzień praktycznie, to szok. Niesamowita sprawa. 

Nasza mała urodziła się jako wcześniak, prawie dwa miesiące przed terminem, ale na szczęście nie widać tego po niej zupełnie. Rozwija się prawidłowo, je ile wlezie i ruchliwa jest za troje czasami ;)

sobota, 7 marca 2015

(nie)zimowy las - part 2



Obiecałam drugą część zdjęć. I słowa dotrzymuję. Tym razem jednak ujęcia są trochę inne. Obejrzyjcie proszę i powiedzcie, która odsłona lasu podoba Wam się bardziej. Ta czy poprzednia? 

Jeśli jesteście gotowi, zapraszam na kolejny leśny spacer :)

czwartek, 5 marca 2015

(nie)zimowy las - part 1


W powietrzu pachnie już wiosną, a ja do tej pory nie znalazłam czasu na publikację zdjęć z naszych zimowych, leśnych spacerów. Na szczęście, jak to mówią, co się odwlecze, to nie uciecze. Dlatego dzisiaj przysiadłam i nadrabiam zaległości. No przecież nie po to robimy zdjęcia, żeby zalegały nam potem na dysku, prawda? A ponieważ zdjęć jest sporo i bardzo ciężko było mi wybrać, co pokazać, a czego nie, postanowiłam opublikować dwa leśne posty. K mi w tygodniu "zarzuciła", że blog leży odłogiem ostatnio, a przecież nie może tak być! Mam nadzieję, że nowe posty Jej się  spodobają :) No i Wam również!

Moi Drodzy! Zapraszam Was dzisiaj na spacer do lasu. To jak? Idziemy? Idziemy!  :) 

środa, 11 lutego 2015

#odkrycie roku - styczeń/luty


Ok. Jest bardzo możliwe, że to żadne odkrycia, ale dla mnie jednak coś nowego, coś co mnie zaskoczyło i/lub rozbawiło. Na tyle ciekawego, by to zapamiętać. A publikacja na blogu mi w tym pomoże. Dziś pierwszy post w ramach cyklu ODKRYCIA ROKU.

W zestawieniu znalazły się rzeczy różnorodne - jest bajka dla dzieci, są linki do przepisów kulinarnych, coś z serii gadżetów kuchennych, coś dla samodzielnie odnawiających mieszkanie, coś o włosach, ...

Jesteście ciekawi moich znalezisk? Jeśli tak, zapraszam :)

piątek, 30 stycznia 2015

wymieniamy książki - akcja Kameralnej

O co chodzi? Już mówię. Chodzi o akcję wymiany książek. 

Macie zbyt dużo książek w domu? chcecie coś sprzedać? A może kilka pozycji już Wam się znudziło i chętnie wymienicie je na coś innego? A może jeszcze inaczej - może macie ochotę kupić jakąś ciekawą książkę? Jeśli pasuje cokolwiek z powyższych, ta akcja jest dla Was :)

Żeby się nie powtarzać, odsyłam do źródła. Tam zapoznacie się z zasadami akcji:

#WymianaKsiazkowa ,  @KameralnaBlog

Akcja jest ciekawa, więc i ja dołączam. Nie lubię wprawdzie rozstawać się z książkami, ale mam na swoim regale kilka pozycji, które jakoś nie przypadły mi do gustu. Może kogoś skuszą. U mnie się tylko kurzą, więc chętnie puszczę je w świat. A na półce tymczasem zrobi się miejsce na coś nowego :)

środa, 28 stycznia 2015

czy zima jak co roku zaskoczy drogowców?


*****************

Śnieży. Panie. Sypie. Wieje panie, mało co głowy nie urwie. I z tym śniegiem, panie, powiadam, jeszcze kłopot będzie. Jeszcze, panie, zasypie. Jeszcze gołoledź dojdzie. Bo to rozmięka tera od razu, panie, ze dwa stopnie na plusie, ale z rana powiadam, przymrozi z lekka, to i kłopot będzie. Tak, panie. Powiadam. Wspomnisz pan moje słowa. Powiadam....

wtorek, 27 stycznia 2015

pierwsze wygrane candy :)

Dzisiaj się będę chwalić :)
 W sumie już trochę po fakcie, ale u mnie ostatnio wolnych chwil jak na lekarstwo.

Od jakiegoś czasu mam na blogu zakładkę z blogowymi zabawami. Kiedy tylko mogę odwiedzam i czytam sporo blogów. Takie oderwanie od codziennych spraw domowych. I tak sobie klikam, jak widzę u kogoś ciekawą rozdawajkę, no bo czemu nie? Jak nie grasz, to nic nie wygrasz. 
(Zaglądajcie - banery i linki wrzucam TUTAJ - może i Wam się jakiś przedmiocik spodoba na tyle, że zechcecie o niego zawalczyć?). 

No i teraz gwóźdź programu - KOLCZYKI OD AGNIESZKI :) 
Takie 'wisienki' mi się udało zdobyć w Bożonarodzeniowo-noworocznym candy na blogu bauagany:


czwartek, 22 stycznia 2015

Niciak

Matka wariatka ożyła trochę w tym tygodniu, w walce z katarem zwyciężyła 2:0, złapała wiatr w żagle i z nową energią zabrała się za realizowanie swoich licznych pasji. (Przy okazji osuszając z lekka mężowski portfel, ale cóż, cel uświęca środki podobno).

Jedną z pasji stało się urządzanie wnętrz. A jest się na czym wyżyć w nowym mieszkaniu. Mąż się pod nosem uśmiecha, ale na razie nie protestuje, z czego wniosek, że pomysły żony trafiają również w jego gust (a przynajmniej nie rażą go zbytnio ;D ). Zresztą sam zmienia się w pana złotą rączkę i dzielnie realizuje żonine projekty. Cudo nie mąż :*

Na inną pasję poświęciła wariatka dzisiejsze popołudnie. (Chociaż nie wiem, czy można nazwać pasją zbieranie staroci? Wolę zresztą nadać temu zajęciu miano kolekcjonowania przedmiotów z duszą. To samo znaczy, a dużo lepiej brzmi, prawda?).

 Dziś wspomniana wyżej pani zdobyła kolejną perełkę. Chodziła koło tego ogłoszenia kilka dni, nie mogło jej wyjść z głowy. W dodatku to w jej mieście i nawet dzielnicy więc cóż. Prędzej czy później musiał być jej. Wyszła zatem w noc i deszcz ze śniegiem, i zdobyła! No i jest. Prawda, że piękny?