czwartek, 22 stycznia 2015

Niciak

Matka wariatka ożyła trochę w tym tygodniu, w walce z katarem zwyciężyła 2:0, złapała wiatr w żagle i z nową energią zabrała się za realizowanie swoich licznych pasji. (Przy okazji osuszając z lekka mężowski portfel, ale cóż, cel uświęca środki podobno).

Jedną z pasji stało się urządzanie wnętrz. A jest się na czym wyżyć w nowym mieszkaniu. Mąż się pod nosem uśmiecha, ale na razie nie protestuje, z czego wniosek, że pomysły żony trafiają również w jego gust (a przynajmniej nie rażą go zbytnio ;D ). Zresztą sam zmienia się w pana złotą rączkę i dzielnie realizuje żonine projekty. Cudo nie mąż :*

Na inną pasję poświęciła wariatka dzisiejsze popołudnie. (Chociaż nie wiem, czy można nazwać pasją zbieranie staroci? Wolę zresztą nadać temu zajęciu miano kolekcjonowania przedmiotów z duszą. To samo znaczy, a dużo lepiej brzmi, prawda?).

 Dziś wspomniana wyżej pani zdobyła kolejną perełkę. Chodziła koło tego ogłoszenia kilka dni, nie mogło jej wyjść z głowy. W dodatku to w jej mieście i nawet dzielnicy więc cóż. Prędzej czy później musiał być jej. Wyszła zatem w noc i deszcz ze śniegiem, i zdobyła! No i jest. Prawda, że piękny?





******

Niciak. Niciarka. Skrzynka pasmanteryjna. Żeby było śmieszniej, odwracam go do góry nogami, w celu obejrzenia spodu, a tam się do mnie uśmiecha następujący napis: 


Dla tych, którzy nie wiedzą, urodziłam się w okolicach Torunia, w Toruniu studiowałam i w Chełmży mam paru znajomych, więc tak mnie to jakoś rozbawiło przy okazji ;)  

A swoją drogą, idealnie się wpasował w nasz przedpokój (który jest w trakcie metamorfozy jak wiecie, ale o tym innym razem): 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz