Na początku października trafiłam na bloga Natalii - jestrudo.
Spodobało mi się wyzwanie, które zaproponowała i postanowiłam spróbować.
Bo i kreatywnie, i fotograficznie, i o sobie można pomyśleć.
I tak, z biegiem czasu kolejne punkty pojawiały się w formie fotek na moim instagramie - TU
Poniżej umieszczam jeszcze raz, w kolejności podanej przez Natalię, wszystkie punkty i obrazujące je zdjęcia, z krótkimi opisami co i dlaczego tak, a nie inaczej.
1. BABSKIE GADŻETY i 2. COŚ RÓŻOWEGO
Zwlekałam z tymi punktami do końca, bo nie mogłam się zdecydować, co wybrać. Wahałam się ale jednak postanowiłam je połączyć. Bo jakoś tak u mnie się składa, że mimo zbliżającej się trzydziestki, otacza mnie jeszcze sporo różowych, dziewczyńskich gadżetów, zarówno w kuchni, łazience czy na biurku. Tak więc na zdjęciu zbieranina tego, co akurat było pod ręką (mogłam oczywiście również zrobić zdjęcie jakiejkolwiek rzeczy Nel i zadanie byłoby wykonane ale miało być o mnie, więc przyznaję, że oprócz chusteczki z misiem, wszystkie sfotografowane tu przedmioty są moje - tak, nawet szczotka z Hello Kitty)
Kiedy twój mąż jest również twoim przyjacielem. Kiedy możesz być przy kimś tak naprawdę, ale to naprawdę sobą. Kiedy zwykły wieczór można przemienić w niezwykły bez żadnych szaleństw, tak po prostu przebywając razem. Jest dobrze.
4. BOSO
Tak najwygodniej w domu. Zrzucam buty i skarpetki. Wciągam wygodne dresy. Wskakuję na kanapę lub do łóżka. Zabieram coś do czytania lub szydełkowania, albo po prostu wyciągam się jak długa pod kocem i mogę odpocząć. A zimą jakieś zabawne skarpetki albo miękkie kapcie, żeby było ciepło w stopy.
Nie kwiaty, nie mgła, nie babie lato, nie kropla rosy. Miałam i takie pomysły ale nie. W tej kategorii zwyciężyły rzęsy Neli i jej oczy. Rzęsy subtelne, lekkie, ledwo widoczne a dodają tak wiele uroku.
6. MAKE - UP
Lekki. Naturalny. Bez zbędnych szaleństw. Na codzień krem bb lub rozświetlający podkład i tusz do rzęs. Na wyjścia dochodzą cienie do powiek, szminka lub błyszczyk, odrobina różu i pudru. Raz jeden malowała mnie profesjonalistka - w dniu mojego ślubu - i pewnie nieprędko się to powtórzy, o ile w ogóle.
7. NA NOGACH
Buty. Moja mała obsesja. Buty mogę oglądać godzinami. Przymierzać. Kupować. Nosić codziennie inne. Niektóre są w mojej szafie od wielu lat. Mam też takie, które zakładam raz czy dwa w życiu i potem leżą w kartonie bo szkoda mi się z nimi rozstać, bo może jeszcze kiedyś trafi się okazja. Wszelkie rodzaje butów. Jesień to czas botków i kaloszy. Lubię otwierać szafę i zastanawiać się, które danego dnia wybrać. Na zdjęciu bardzo mały fragment mojej kolekcji.
Jak napisałam na instagramie, od pół roku, są to chwile, kiedy Nela śpi. Wtedy mam czas na zajmowanie się domowymi obowiązkami i tym co lubię. Wtedy najczęściej piszę posty na blog, przeglądam internet, oglądam seriale albo czytam. Kiedy się budzi, życzy sobie bym całą swoją uwagę poświęciła jej.
Wszelkiego rodzaju zeszyty/notatniki i porządny długopis lub pióro - przedmioty, które zawsze muszę mieć w zasięgu ręki. Bo choć elektroniczne gadżety są fajne, w przypływie natchnienia myśli najszybciej przelewa się na papier. Próbowałam notować pewne informacje w kalendarzu komputerowym czy w telefonicznym notatniku ale za każdym razem o tym i tak zapominam. A jak się zapisze w zeszycie, to zawsze wiadomo, gdzie jest.
Noszę wszystko, co się nawinie. Zwłaszcza kiedy wyjeżdżam, lądują w niej różne, dziwne, złapane naprędce przedmioty. Ładowarka do telefonu. Prostownica do włosów. Śrubokręty. Wszelkiego rodzaju kosmetyki. Kocyki i grzechotki. Zapasowy smoczek. Szydełko i włóczka. Pęki kluczy. Książka. Tablet. Telefon. Miara krawiecka. Długopisy. Paragony ze sklepu. Guma do żucia. Łyżka do butów. Szczotka. Woda mineralna. Bibułki matujące. Chusteczki. Słuchawki. Portfel. Dokumenty. Książeczki zdrowia. Ubrania. Notatnik. Pendrive. Kiedyś wiozłam wiertarkę. Owoce, kanapkę, zakupy ze spożywczego, zapasową parę butów. Czasami się zastanawiam, czego jeszcze w torebce nie miałam.
11. PORANEK
Od lat nadchodzi za wcześnie. Jak nie szkoła to praca, jak nie praca to dziecko. Pobudki kiedy jeszcze ciemno nie należą do moich ulubionych. We wczesnym wstawaniu jest jednak coś pięknego. Od ponad roku nie muszę się spieszyć do pracy. Nela wymusza wczesne wstawanie ale kiedy już zwlekę się z łóżka, otrzeźwię zimną wodą w łazience, nakarmię ją i zaparzę sobie kawę, mogę obserwować jak za oknem powoli tworzy się nowy dzień. Codziennie inaczej. Niepowtarzalnie.
12. MAM OCHOTĘ NA...
Małe grzeszki. Kawę i lody. Czasami kieliszek wina. Drobne przyjemności. Rozpusta.
13. DŁONIE
Te malutkie. Choć już dwa razy większe niż były na początku. Delikatne. Ciepłe. Niestety zazwyczaj całe uślinione :/ ;p i mokre. Czepiające się moich ubrań i włosów. Wsadzające mi palce do oczu. Poznające otoczenie. Takie już samodzielne a jednocześnie takie jeszcze moje.
Lubię czarną kawę. Noszę czarne ubrania. Najlepiej mi się myśli czarną nocą. Kiedy wszystko wokół cichnie. Kiedy wszyscy śpią. Lubię nocą wyjść na spacer. Powietrze inaczej pachnie. Dźwięki inaczej brzmią. Kosmos na wyciągnięcie ręki. Zmysły się wyostrzają. Myśli szybują wśród bezkresu nieba. Szczególnie kiedy jestem na wsi. Ale i w mieście nocą czuć magię.
15. JESTEM...
...kobietą - jakie to odkrywcze ;) - z całym dobrodziejstwem inwentarza. Emocjonalną, impulsywną, wybuchową, czułą, opiekuńczą, kreatywną. Przyjaciółką, żoną, matką, siostrą, córką. Podróżniczką ale jednocześnie domatorką. Towarzyską a jednocześnie potrzebującą chwil samotności. Czasem jędzą. Czasem kokietką. Pełną pasji do życia. Działającą bez chwili wahania gdy wymagają tego okoliczności. Walczącą o swoje. Trochę próżną. Silną.
Nie miałam pomysłu na autoportret dlatego ostatnie zdjęcie jest inne, robione nie moją komórką jak pozostałe a aparatem fotograficznym, w trakcie niedzielnego spaceru. Ja w obiektywie mojego męża. Taką mnie widzi.
...kobietą - jakie to odkrywcze ;) - z całym dobrodziejstwem inwentarza. Emocjonalną, impulsywną, wybuchową, czułą, opiekuńczą, kreatywną. Przyjaciółką, żoną, matką, siostrą, córką. Podróżniczką ale jednocześnie domatorką. Towarzyską a jednocześnie potrzebującą chwil samotności. Czasem jędzą. Czasem kokietką. Pełną pasji do życia. Działającą bez chwili wahania gdy wymagają tego okoliczności. Walczącą o swoje. Trochę próżną. Silną.
Nie miałam pomysłu na autoportret dlatego ostatnie zdjęcie jest inne, robione nie moją komórką jak pozostałe a aparatem fotograficznym, w trakcie niedzielnego spaceru. Ja w obiektywie mojego męża. Taką mnie widzi.















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz