piątek, 30 stycznia 2015

wymieniamy książki - akcja Kameralnej

O co chodzi? Już mówię. Chodzi o akcję wymiany książek. 

Macie zbyt dużo książek w domu? chcecie coś sprzedać? A może kilka pozycji już Wam się znudziło i chętnie wymienicie je na coś innego? A może jeszcze inaczej - może macie ochotę kupić jakąś ciekawą książkę? Jeśli pasuje cokolwiek z powyższych, ta akcja jest dla Was :)

Żeby się nie powtarzać, odsyłam do źródła. Tam zapoznacie się z zasadami akcji:

#WymianaKsiazkowa ,  @KameralnaBlog

Akcja jest ciekawa, więc i ja dołączam. Nie lubię wprawdzie rozstawać się z książkami, ale mam na swoim regale kilka pozycji, które jakoś nie przypadły mi do gustu. Może kogoś skuszą. U mnie się tylko kurzą, więc chętnie puszczę je w świat. A na półce tymczasem zrobi się miejsce na coś nowego :)

środa, 28 stycznia 2015

czy zima jak co roku zaskoczy drogowców?


*****************

Śnieży. Panie. Sypie. Wieje panie, mało co głowy nie urwie. I z tym śniegiem, panie, powiadam, jeszcze kłopot będzie. Jeszcze, panie, zasypie. Jeszcze gołoledź dojdzie. Bo to rozmięka tera od razu, panie, ze dwa stopnie na plusie, ale z rana powiadam, przymrozi z lekka, to i kłopot będzie. Tak, panie. Powiadam. Wspomnisz pan moje słowa. Powiadam....

wtorek, 27 stycznia 2015

pierwsze wygrane candy :)

Dzisiaj się będę chwalić :)
 W sumie już trochę po fakcie, ale u mnie ostatnio wolnych chwil jak na lekarstwo.

Od jakiegoś czasu mam na blogu zakładkę z blogowymi zabawami. Kiedy tylko mogę odwiedzam i czytam sporo blogów. Takie oderwanie od codziennych spraw domowych. I tak sobie klikam, jak widzę u kogoś ciekawą rozdawajkę, no bo czemu nie? Jak nie grasz, to nic nie wygrasz. 
(Zaglądajcie - banery i linki wrzucam TUTAJ - może i Wam się jakiś przedmiocik spodoba na tyle, że zechcecie o niego zawalczyć?). 

No i teraz gwóźdź programu - KOLCZYKI OD AGNIESZKI :) 
Takie 'wisienki' mi się udało zdobyć w Bożonarodzeniowo-noworocznym candy na blogu bauagany:


czwartek, 22 stycznia 2015

Niciak

Matka wariatka ożyła trochę w tym tygodniu, w walce z katarem zwyciężyła 2:0, złapała wiatr w żagle i z nową energią zabrała się za realizowanie swoich licznych pasji. (Przy okazji osuszając z lekka mężowski portfel, ale cóż, cel uświęca środki podobno).

Jedną z pasji stało się urządzanie wnętrz. A jest się na czym wyżyć w nowym mieszkaniu. Mąż się pod nosem uśmiecha, ale na razie nie protestuje, z czego wniosek, że pomysły żony trafiają również w jego gust (a przynajmniej nie rażą go zbytnio ;D ). Zresztą sam zmienia się w pana złotą rączkę i dzielnie realizuje żonine projekty. Cudo nie mąż :*

Na inną pasję poświęciła wariatka dzisiejsze popołudnie. (Chociaż nie wiem, czy można nazwać pasją zbieranie staroci? Wolę zresztą nadać temu zajęciu miano kolekcjonowania przedmiotów z duszą. To samo znaczy, a dużo lepiej brzmi, prawda?).

 Dziś wspomniana wyżej pani zdobyła kolejną perełkę. Chodziła koło tego ogłoszenia kilka dni, nie mogło jej wyjść z głowy. W dodatku to w jej mieście i nawet dzielnicy więc cóż. Prędzej czy później musiał być jej. Wyszła zatem w noc i deszcz ze śniegiem, i zdobyła! No i jest. Prawda, że piękny?


poniedziałek, 19 stycznia 2015

z motyką na słońce, z wałkiem na ścianę - jak malować tapetę?

Czasami zastanawiam się, czy aby nie zwariowałam? 

Jesteśmy obie znowu przeziębione, ja kaszlę, moje dziecię zasmarkane i zaplute. 
Ząbkujące. W dodatku uparcie stające na nogi. 

Położona na plecy, w celu chociażby przewinięcia, drze się jak opętana, kopie i wierzga na wszystkie strony. Raban czyni niemiłosierny. Wszystko aby tylko choć na sekundę stanąć. Poczuć grunt pod stopami. No musi i koniec. Taka sytuacja. 

Wydawać by się mogło, że mam wystarczająco dużo zajęcia. Prawda? 
A otóż właśnie nie. 

Pani mądra i nieustraszona (czyt. ja), postanowiła bowiem zabrać się za malowanie. Już, zaraz, natychmiast. 
No i masz babo placek.
 Dziecię śpi umęczone żmudnymi próbami pionizacji (wstało przed 7 rano i szalało jak dzikie, dobrze, że raczyło paść), a matka wariatka skacze po mieszkaniu z wałkiem w dłoni. A w międzyczasie jeszcze oczywiście kawa, blog, pranie i gotowanie obiadu czeka.
Mam nadzieję, że w tym pędzie, nie nachlapię do zupy ;) 




Chce ktoś zobaczyć efekty, jak już skończę? 
Zresztą o co pytam ;) i tak na pewno pokażę ;) 

Dobra, koniec przerwy, czapeczka z gazety na głowę, wałek w dłoń i do roboty!
Póki moje narwane dziecię śpi ;) 
Miłego dnia!

poniedziałek, 12 stycznia 2015

ogłoszenie duszpasterskie

Drodzy parafianie!

Jako, że moje dziecię pierworodne i jedyne postanowiło pełzać, i raczkować wszędzie gdzie popadnie, jak również symulować stawanie na odnóżach dolnych i pozostałych kończynach wszelakich, a nie pilnowane przez jedną sekundę zdolne upaść na głowę i/lub kark sobie skręcić, niniejszym oświadczam, że zostałam czasowo ubezwłasnowolniona. Spieszę zatem donieść, iż z wielką przykrością, porzuciłam chwilowo wszelkie twórcze i jakiekolwiek inne działania, nie związane ze wzmożonym nadzorem nad bezpieczeństwem wyżej wymienionego dziecięcia. Co za tym idzie, częstotliwość pojawiania się postów na blogu znacząco spadła i obawiam się, że stan ten potrwa jeszcze czas jakiś. Nie ma jednak obawy, abym opuściła internety na stałe. Odwiedzajcie zatem mój instagram i czekajcie cierpliwie na nowe posty, które mam nadzieję, niebawem znów zaczną się pojawiać. Odezwę się z pewnością, jak tylko uda mi się kupić trochę czasu sam na sam z komputerem. Serdecznie pozdrawiam!! Nie zapominajcie o mnie!






wtorek, 6 stycznia 2015

Wyzwanie książkowe - przeczytam 52 książki w 2015 roku

Czytać lubiłam chyba od zawsze. Zdarzały się momenty, że czytałam po kilka książek na raz. Najchętniej spędzałam czas w bibliotece. Nie raz i nie dwa zarywałam noc przez książkę, a rodzice straszyli wykręceniem korków, żebym w końcu poszła spać. Niezapomniane czasy :)

Niestety ostatnio tę moją pasję odrobinę zaniedbałam.
 Pochłonęło mnie codzienne życie, obfitujące w masę ważnych spraw do załatwienia.
I jakoś tak wieczory z miłą lekturą odeszły trochę w kąt.

 A przecież książki są tak fascynujące.
 Szkoda je porzucać.
 Dlatego w tym roku, dołączyłam do wydarzenia:



Mam nadzieję, że czytanie znów wejdzie mi w nawyk i stanie się jak dawniej codzienną przyjemnością.
 Książki przeczytane w wersji elektronicznej też się liczą, prawda?
No i (chociaż to żaden wyścig) skrycie liczę na to, że w podsumowaniu 2015 roku znajdzie się więcej, niż 52 tytuły :)

(Co do zarzutów na temat wyzwania - a wiem, że takie istnieją w sieci - nie chodzi tu wcale o pójście w ilość kosztem jakości. Chodzi o to, aby - czy to po raz pierwszy, czy na powrót - wyrobić w sobie nawyk regularnego sięgania po książkę. Żeby po prostu czytać. To co się lubi i jak się lubi. Żeby czytanie weszło ludziom w krew. Bo czytanie rozwija. Nie ważne, czy to będą książki naukowe, poradniki, klasyczna literatura, czy kieszonkowe wydania kryminału bądź romansu. Ważne, że będziemy je czytać z przyjemnością. )

Zapraszam na stronę, gdzie będę wrzucała kolejne tytuły przeczytanych książek ---> klik klik

sobota, 3 stycznia 2015

"Nowy Rok bieży..."

No to jak zwykle. Jak to w życiu bywa. Coś się skończyło. Coś się zaczęło. Happy New Year! 
Nie będę z tego powodu pisała wielkich podsumowań ani przedstawiała kilometrowej listy postanowień noworocznych. Będzie co ma być. Tego się trzymam i działam jak zwykle. 

Styczeń przyszedł do nas pod znakiem ząbkowania. Na szczęście mąż jest w domu przez te kilka dni. Znowu śnieg dziś sypie a my sobie w ciepłym domu siedzimy spokojnie i wypoczywamy.

Tak dla porządku jeszcze ostatnie zdjęcia z grudnia i krótka prezentacja w formie filmu jeśli można tak powiedzieć :)