Gdyby nie sąsiadka, nie weszłabym dziś z powrotem do mieszkania. Klucz w zamku się zaciął na amen. Jak dobrze, że sąsiadka wcisnęła uprzejmie guzik domofonu zamiast na przykład trzasnąć słuchawką. Są jeszcze pomocni ludzie na tym świecie :)
A w Łodzi prawdziwie kwietniowa, zmienna pogoda, istny kocioł.
Zdjęcia przedwczorajsze, widok z kuchni:

