czwartek, 11 lutego 2016

kilka kadrów z dziecięcego pokoju

Po śniadaniu. Małe stopy biegną pod drzwi swojego pokoju, wspinają się na paluszki, a małe rączki łapią szybciutko za klamkę. Bawimy się! 

Przed obiadem. Robię coś w kuchni, a tu naraz niecierpliwa rączka poklepuje mnie po kolanie i ciągnie do siebie: oć! oć! 

Wieczorem. Już w piżamce, ciągnie tatę do półki z książeczkami. To!

No to chodźmy do dziewczynkowego, Nelowego małego królestwa :) 
Dzisiaj na swoje włości, zaprasza moja mała dziewczynka :)


Przez wiele lat pokój dzieliłam z rodzicami, później z rodzeństwem, a kiedy dostałam swój wymarzony, osobny kąt, praktycznie nadchodził już powoli czas wyprowadzki z rodzinnego domu, na studia, a później na swoje. 

Nasz dziecięcy pokój pełen był wszystkiego, był zbieraniną kompletnie niepasujących do siebie mebli, wzorów, ton rozrzuconych ubrań i zabawek, oklejony plakatami i rysunkami wszelkiej maści. Był miejscem zabaw, wojny, nauki, czytania, snu. Był pełen wrzawy i hałasu. Był jednocześnie okropny i wspaniały. W jego czterech ścianach znajdują się tysiące wspomnień, a garstkę w postaci zabawek i książek, zabrałam ze sobą do nowego domu.


A teraz skupiam się na urządzaniu pokoju Neli. I chciałabym żeby ten pokój był magiczny. Żeby kochała w nim przebywać. Żeby był miejscem idealnym do zabaw, odpoczynku, czytania, marzeń. Żeby był piękny i spójny. Żeby w nim wszystko pasowało. Żeby był  idealny. I chociaż jeszcze meble nie takie, i jeszcze wymaga malowania i zmian, to coraz lepiej się prezentuje. A ja wieczorami przeglądam morze inspiracji i wyszukuję kolejne elementy wystroju. 




Tipi Nela dostała na Święta. Wcześniej za domek do zabaw służył nam stół, przykryty kocem, jak za moich dziecięcych czasów, jednak tipi jest na pewno dużo ładniejsze :)  





A na ścianach królują - papierowa girlanda, pompony, moja stara ramka, aniołek, baletnica oraz zbiorowisko kolorowanek i obrazków z ulubionych bajek. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz