środa, 28 stycznia 2015

czy zima jak co roku zaskoczy drogowców?


*****************

Śnieży. Panie. Sypie. Wieje panie, mało co głowy nie urwie. I z tym śniegiem, panie, powiadam, jeszcze kłopot będzie. Jeszcze, panie, zasypie. Jeszcze gołoledź dojdzie. Bo to rozmięka tera od razu, panie, ze dwa stopnie na plusie, ale z rana powiadam, przymrozi z lekka, to i kłopot będzie. Tak, panie. Powiadam. Wspomnisz pan moje słowa. Powiadam....


******************

Proszę Państwa! To nie do uwierzenia! Zima po raz kolejny zaskoczyła drogowców. Władze miasta nie spodziewały się opadów śniegu w styczniu. Kierowcy również są niebotycznie zaskoczeni. Jako, że większość jeździła dotąd na letnich oponach a przeglądy techniczne samochodów miała w dalekosiężnych planach, dzisiejszego poranka nastąpiło wiele dramatów. Piaskarki z powodu gołoledzi, nie wyjechały na ulice. Autobusy zostały wycofane do zajezdni, w celu natychmiastowej zmiany opon. Tramwaje nie kursują, ponieważ trakcja zamarzła. W marketach spożywczych dał się zauważyć znaczący wzrost sprzedaży soli. Prezydent miasta apeluje o szczególną ostrożność, a najlepiej pozostawanie w domach. Policja czuwa nad bezpieczeństwem obywateli.

******************
idąc za wikisłownikiem

"zima zaskoczyła drogowców (język polski)

wymowa: IPA[ˈʑĩma ˌzaskɔˈʧ̑ɨwa drɔˈɡɔfʦ̑uf], ASĩma zaskočyu̯a drogofcuf], zjawiska fonetyczne: zmięk. utr. dźw. wygł.nazal. akc. pob. wymowa ?/i
znaczenia:
związek frazeologiczny
(1.1) iron. opady śniegu lub gołoledź sparaliżowały ruch drogowya pługi śnieżne i piaskarki nie wyjechały lub wyjechały z dużym opóźnieniem
przykłady:
(1.1) Wygląda na toże zima tradycyjnie zaskoczyła drogowcówFirmy odpowiedzialne za odśnieżanie miejskich ulic ponownie nie stanęły na wysokości zadania[1].
uwagi:
zobacz też: Indeks:Polski – Związki frazeologiczne"

******************

Czy zima w tym roku (jak co roku) zaskoczy drogowców? A może już gdzieś kogoś dorwała i zaskoczyła? Znienacka? Niespodziewanie? Nie było mi dane się dowiedzieć na razie (z braku telewizora w domu, co zresztą jest zabiegiem celowym). A w necie się mi jakoś szukać nie chce tak oczywistej oczywistości. Bo, że albo już zaskoczyła, albo jeszcze zaskoczy, jest pewne na sto dwa. 

*******************

Zimą lubię siedzieć w domu i na śnieg patrzyć przez okno. Z zadziwieniem i zadumą wspominam czasy dzieciństwa. Te kombinezony, w których się rąk prawie zgiąć nie da. To tarzanie się w śniegu po pas. To lepienie bałwanów i sanki. Że to się chciało człowiekowi. Te zmrożone, nacierane śniegiem policzki. Te przemoknięte buty i rękawiczki. Jak mi się teraz tego nie chce. Jak dobrze, że moje dziecko jeszcze błogo nieświadome zimowych zabaw. 

******************

W dziewięćdziesiątym którymś panie, to była zima. Zima stulecia, panie. Pamiętam. Przez zaspy po pas się szło kilometrami, żeby do wsi się dostać, do geesu. Żaden pług nie jechał, panie. Samochodów żeśmy nie mieli. Ręcznie trza było opatą odwalać, żeby dojść do podwórza, do drewutni. Opału do pieca nanosić. Krowy wydoić. Zima to była! Panie! Sąsiad od sąsiada odcięty, bo kto by to odwalał, panie, tyla śniegu, kilometrami. W obejściu tylko. U siebie. Popiołem sypalim ścieżki. Odwalalim śnieg. A dali to już ta nie było po co. Odrobić swoje w gospodarce panie, zwierzęta oporządzić, tyle co potrza i do chałupy, panie. Przy piecu się ogrzać. A tera, panie. Tera wszystko jest. I samochody, i pługi, i te, panie, piaskarki majom. I nie radzom sobie, panie. Zawsze ich ta zima zaskoczy. Co by nie powiedzieć, rok w rok panie ta sama śpiewka. Nie pamiętajom, panie, jakie to kiedyś były czasy, jakie zimy...

*******************



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz