Ok. Półścianka już jest. Część sypialna oddzielona od dziennej. Blat zamocowany, biurko funkcjonuje bez zarzutu. Mamy nowe fotele i sofę. Udało mi się kupić w okazyjnej cenie podłogową lampę, na którą polowałam już jakiś czas. Pokój już prawie wygląda tak, jak wg nas powinien. Właśnie, prawie. Brakuje w nim bowiem jednego, za to bardzo istotnego mebla - regału. Kto mnie zna, ten wie, że czego jak czego, ale zakupu nowych butów i nowej książki rzadko kiedy potrafię sobie odmówić. Mam też sporo książek starych, odziedziczonych, o wartości dla mnie sentymentalnej. Lubię do nich wracać, lubię od czasu do czasu wyjmować jedną czy drugą tak na chybił-trafił, otwierać byle gdzie i czytać po kawałku. I tutaj zaczyna się mój problem, ponieważ w mieszkaniu nie ma do tej pory dla moich książek miejsca. Poniewierają się po kartonach i czekają, aż znajdzie się dla nich miły, wygodny kąt, w którym zostaną wyeksponowane tak, jak na to moim zdaniem zasługują.
Do tej pory nasza ściana, na której ma powstać regał, wygląda tak:
Jak nasza ściana będzie wyglądała docelowo? Prawie od razu stwierdziliśmy, że nie uda nam się kupić gotowego regału, pasującego do pozostałych mebli, w odpowiedniej wielkości i kolorze. Przez jakiś czas rozważaliśmy zatem wykonanie regału na zamówienie. Nawet znalazłam w miarę sensowną ofertę.
Myślałam o czymś takim: 

lub takim:
zdjęcia stąd.
zdjęcia stąd.
Później jednak, na blogu designyourlife.pl, w poście o domowych biblioteczkach właśnie, znalazłam ciekawe rozwiązanie, jakim jest wykonanie regału samodzielnie, z półek na wspornikach zamocowanych na szynie. Przyznam, że ten pomysł bardziej nam się spodobał i zamierzamy go niebawem wcielić w życie. Aktualnie jesteśmy na etapie poszukiwania potrzebnych w tym celu materiałów. Jak wyjdzie gotowy projekt, na pewno pokażę. Będzie to montowane w taki sposób:
Niestety, choć podobają mi się białe meble, w naszym domu królują olcha i buk, może za jakiś czas uda mi się przekonać męża i przynajmniej łazienkę zrobimy na biało?
Na koniec jeszcze kilka inspirujących zdjęć z internetu (w większości jednak białe bo pomarzyć zawsze można):
i ostatni, wprawdzie z butami a nie książkami, ale jakoś nie mogłam się powstrzymać :P











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz