U nas, Moi Drodzy kolejne zmiany, tym razem dość znaczne.
Co się stało? Już mówię. Choć wcześniej tego nie planowałam, trafiła mi się oferta nie do odrzucenia. Długo się więc nie namyślałam. Rozważyłam wszystkie za i przeciw, podjęłam decyzję, załatwiłam odpowiednie formalności i podpisałam umowę.
I tak pierwszego września, po dwóch latach przerwy, dane mi było zakrzyknąć znów dziarsko: WITAJ SZKOŁO! PRACO WITAJ!
A teraz muszę zakasać rękawy i brać się ostro do roboty.
Pracuję na pół etatu - takie rozwiązanie to dla młodej matki jak znalazł powiecie. Luzik.
Żeby tak lekko nie było, mieszkamy w Łodzi, a pracuję pod Sieradzem, zostajemy na weekendy u teściów, więc w zasadzie prowadzimy życie na dwa domy. Dziecko do dziadków, matka do pracy. Udało nam się tak dograć grafiki, że się obejdzie bez opiekunki. Inaczej bym pewnie się bała zdecydować. Takie małe dziecko z obcą osobą zostawić. Na jedno szczęście Nela jeździć autem dość lubi. Na drugie szczęście ta Neli Babcia to cud, miód, skarb! Możecie nam zazdrościć, bo taką babcię to mało kto ma. Nie słodzę tu wcale :) Medal dla Babci poproszę! I niech nam żyje sto lat!
.................................................................
Wczoraj się wyrwałam samotnie na zakupy i trochę poszalałam. Jutro mam nadzieję, paczkomat wypluje zamówiony organizer. Muszę wszystko sobie dokładnie rozpisywać. Cała logistyka to będzie, jeździć tam i z powrotem, z dzieckiem i całym dziecięcym majdanem, i ogarniać co, gdzie, na kiedy. Ważne, że Nelce najwyraźniej zupełnie nie przeszkadza, w którym domu akurat przebywamy, bo tu i tu jest jednakowo u siebie :) A ja dzięki tej pracy, złapałam jeszcze więcej wiatru w skrzydła.
...............................................................
Poniżej dwa kadry z naszego mieszkania.
Pierwsze zdjęcie przedstawia nasz "sypialnio-biuro-salon", drugie to pokój Neli.
Ups, no to się wydało, że to my w domu bałaganimy, dziecko ma przecież taaaki porządek! :D



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz