środa, 30 września 2015

w czym przechowywać zabawki, jaki kosz na zabawki wybrać?


Wszyscy rodzice dobrze wiedzą, że dziecko w domu, to zabawki w domu. Zabawki znajduję wszędzie. Nie tylko w oczywistych miejscach zabaw, ale również w łazience, w koszu na pranie, w lodówce... u rodziców na legowisku psów, na wycieraczce samochodu. Mogłabym tak wymieniać jeszcze i jeszcze, ale zostawmy już to. Wiecie zresztą dobrze o co chodzi. 

W pewnym momencie zaczęłam niemalże chodzić po zabawkach, tyle ich plątało się pod nogami. Dlatego powiedziałam kategorycznie dosyć! I rozpoczęłam poszukiwania idealnego pojemnika do przechowywania całego zabawkowego inwentarza.
Wcześniej, Nela miała w pokoju komody z black red white. Wtedy zabawki miały swoje miejsce tam. Meble z tego systemu jednak sukcesywnie wyprzedajemy, niedawno więc komody zyskały nowego właściciela, a ja musiałam w końcu dokonać wyboru w kwestii przechowywania zabawek.


Przeglądając internet, trafiłam na wiele sklepów, oferujących różnorodne skrzynie, kosze i pojemniki do pokoi dziecięcych. Z góry odrzuciłam te zrobione z plastiku i te w jaskrawych kolorach. Otwarte pojemniki z materiału są wprawdzie piękne, ale też jakoś nie widziałam ich w naszym mieszkaniu.

Co mi się podobało? Przede wszystkim drewniane skrzynie, odkryte lub z siedziskami:

przedmioty ze zdjęć znajdują się tutututu i tu
Niestety skrzynie te mimo wszystko są dość drogie, a po drugie pomyślałam sobie, że mogą nie okazać się praktyczne przy moim dziecku. Ze skrzyni otwartej bowiem obawiałam się, że non stop będzie wszystko wyrzucane na podłogę i nie pozbędziemy się bałaganu. Co do skrzyni z siedziskiem, bałam się natomiast, że Nela będzie wchodzić na górę i spadnie, lub przytrzaśnie sobie palce zbyt ciężkim wiekiem. 

Cały czas miałam jednak w głowie wizję skrzyni. Więc skoro nie drewno, to może coś lżejszego? 
I tak zrodził się plan zakupu kosza wiklinowego. Kosz kupiliśmy przez allegro i od wczoraj cieszymy się porządkiem w domu. Nela bez problemu radzi sobie z wiekiem skrzyni i nawet kiedy jej spadło na palce, nie płakała, więc chyba nie bolało. Szybko załapała, że trzeba tam wrzucać zabawki. Mam nadzieję, że z czasem uda mi się ją nauczyć porządku :) 

Kosz, który wybraliśmy jest biały, stanął pod oknem, na tle ściany pomalowanej farbą tablicową. 
 Pod ścianą, przy której stały komody, ma natomiast stanąć docelowo stolik z krzesełkiem do prac plastycznych (jak tylko postanowimy rozebrać na części krzesełko do karmienia) i kanapa. Kosz jest o tyle praktyczny, że doskonale moim zdaniem będzie się sprawdzał również w pokoju nastolatki, jak Nela dorośnie, albo w naszym pokoju, do przechowywania na przykład koców i poduszek. 

A tu już kilka zdjęć z Neli pokoju, zobaczcie jak kosz się w nim prezentuje. 








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz