Po pierwsze primo* z powodu nieustających od jakiegoś czasu ciemności, zdjęć w mieszkaniu nie zrobię chyba do wiosny. Co za tym idzie, nijak nie mogę pochwalić się moimi półkami, szumnie zwanymi regałem. Może zresztą gdy już się pochwalę, zobaczycie zdjęcia i powiecie "łeee, czym ona się pasjonuje", ale dla mnie to istne cudo. Uwielbiam mojego męża, który (prawie) bez mrugnięcia okiem, to moje marzenie zrealizował (choć teraz patrzy na ścianę, wzdycha, mówi: "o nieee, mam bibliotekę w domu" i kiwa z politowaniem głową). No ale cóż. Mówiłam już, że jest ciemno, a ja nie umiem za choinkę zrobić satysfakcjonujących mnie zdjęć na bloga? Mówiłam. Zatem proszę, słońce! Wzejdź na jeden dzień, na godzinkę przynajmniej, niech cyknę te fotki przed końcem roku chociaż!
Po drugie primo, secundo czy coś tam*, uczcie się na cudzych błędach i nie zaczynajcie dziesięciu projektów na raz. Ja niestety zaczęłam i teraz nie wiem, za co się zabrać najpierw. Wszystko leży w rozsypce, w różnych stadiach rozwoju, a ja skaczę od pomysłu do pomysłu, tu coś przykleję, tam przyłatam, w innym zaś miejscu już prawie gotowe przedmioty czekają na ostateczne wykończenie, do którego brakło mi akurat materiałów.
Tertio* powyższe dwa punkty spowodowały przestój w publikacji postów na bloga, bo jak tu coś wrzucać, kiedy zdjęć brak a projekty leżą rozgrzebane po całym mieszkaniu? A jeszcze przecież żyć kiedyś trzeba, w domu sprzątać, obiad ugotować, zrobić pranie i pobawić się z dzieckiem. To ostatnie najważniejsze, Nela coraz bardziej kontaktowa i już ruchowo dużo bardziej rozgarnięta, co równa się całej masie frajdy w odkrywaniu nowych umiejętności.
Tak więc quatro czyli po piąte, znaczy się czwarte, ten tego, co to ja miałam, acha!* po czwarte zatem i piąte, i siódme też, uczcie się na moich błędach i planujcie sobie kolejność wykonywanych zadań koniecznie. Ja dziś postanawiam przysiąść na spokojnie (teraz mi niemowlak próbuje, siedząc na kolanach, włączyć się w pisanie, więc muszę krótko i treściwie, machnąć posta wyjaśniającego i uciekać do zabawek na kocyk) i rozpisać sobie, co będę kończyła w jakiej kolejności. A potem oczywiście będę sumiennie wrzucała ralacje z poszczególnych prac na blog.
To chyba na tyle tytułem wyjaśnienia - moja droga fanko, K. to do Ciebie, nie niecierpliw się, że nowych postów czasami dłużej brak ;)
* to tak z przymrużeniem oka, po x latach nauki łaciny ;) mam nadzieję, że wszystkie moje panie magister, wpajające mi deklinacje, koniugacje i całą resztę lectio latina nie czytają tego i nie mają mi za złe ;) jeśli zaś czytają, serdecznie pozdrawiam i spieszę donieść, że słowniki dumnie się prężą na półce i mile wspominają tysiące godzin spędzonych na tłumaczeniach ;)
P.S. eyuj ds yrvmm j gghjghhhhhhhhf rtriooo - to pisała do Was Ona, moja mała pisarka, Nel :D
POZDRAWIAMY :)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz