wtorek, 4 listopada 2014

Infirmeria

Chce mi się tak zwyczajnie poleżeć. Rzucić się na kanapę, nakryć nogi kocem i zatracić na chwilę poczucie czasu, zatopiona w świecie z czytanej opowieści. Przespać całą noc bez pobudki do rana. Na blogach (zwłaszcza wnętrzarskich) od jakiegoś już czasu oglądam piękne zdjęcia i wzdycham do pokazywanych tam pledów, poduszek, koszy i szklarni. Wazonów, obrazków, grafik, donic. Do cotton baals'ów, świec i latarenek. Do tych wszystkich tworzących klimat dodatków. U nas wykańczanie mieszkania jakoś utknęło w martwym punkcie. Pomysłów mamy sporo do realizacji, tylko ciągle brak czasu i teraz jeszcze zdrowia. Od tygodnia już kaszlemy, kichamy i smarkamy wszyscy. Do tej pory nie pomogły ani leki ani babcine sposoby. Już nie wiem sama, co jeszcze mogłoby zwalczyć ostatecznie to choróbsko. Zamiast klimatycznego wnętrza mam w domu infirmerię. 

Żeby czymś zająć marudnego niemowlaka, kiedy już wszystkie zabawy się znudziły,
 taka dziś mała sesyjka :)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz