poniedziałek, 10 marca 2014

rzut okiem na moją nową kuchnię

Nie mogę się zmotywować, wszystko idzie mi tak powoli i ospale, że zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem nie zamieniam się w jakiegoś żółwio-ślimaka :P

Jest jednak nadzieja, niewielka ale zawsze, bo wprawdzie powolnie ale jakoś tam bujam się do przodu... Wszędzie najpierw brzuch, ja z tyłu. Póki co, marzec. Gdzie tam jeszcze do czerwca. Ani go śladu na horyzoncie. Kompletnie nie wiem, jak to będzie. Zaczyna brakować mi sił. Pewnie przeprowadzka w ciąży to nie był jednak genialny pomysł :).

Gdyby nie brygada pomocników, chyba byśmy nie ogarnęli tego całego dźwigania, wnoszenia, sprzątania, układania, itp, itd. dlatego bardzo DZIĘ_KU_JE_MY! Nie opowiadajcie przy mnie dowcipów o teściowych. Teściową to ja proszę Państwa mam ZŁOTĄ!





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz